Jesteś tutaj: Startks. K. Brommer

Ks. K. Brommer

Ksiądz Karol Brommer urodził się 7 marca 1911 r. w Steblowie, obecnie dzielnicy Lublińca, a ochrzczony został dnia 14 marca 1911 r. w kościele parafialnym św. Mikołaja w Lublińcu. Matką chrzestną była Johana Siebel z Żędowic, a ojcem chrzestnym cesarz i król pruski Wilhelm II. Według ówczesnego prawodawstwa, gdy w małżeństwie kolejno rodzili się synowie, to poczynając od siódmego – wpisywano do księgi metrykalnej jako honorowego ojca chrzestnego samego cesarza pruskiego, którego reprezentował delegowany przedstawiciel z Regierungsant w Opolu. Karol był dziewiątym synem małżonków Józefa i Józefy z domu Boehm. Rodzice przyszłego księdza wybudowali w 1903 r. na peryferiach miejscowości Steblów dom mieszkalny i zagrodę niewielkiego gospodarstwa rolnego, a to z zarobków zaoszczędzonych na kolei, na której od dziesięciu lat pracował ojciec Karola. Karol jako sześcioletni chłopiec rozpoczyna naukę w 1917 r. w szkole powszechnej. W 1924 r. podejmuje naukę w gimnazjum w Lublińcu, po dwóch latach przenosi się do gimnazjum humanistycznego w Bytomiu. Jest bardzo pracowity, w krótkim czasie nadrabia różnice programowe. Osiąga bardzo dobre wyniki w nauce, dzięki czemu uzyskuje stypendium. Mieszka w konwikcie biskupim dla chłopców. Dodatkowo zaczyna udzielać korepetycji słabszym uczniom, co pozwala mu na pewną niezależność finansową. Po zdaniu matury podejmuje studia teologiczne na Uniwersytecie we Wrocławiu. W czasie studiów otrzymał anonimowo pieniądze, jakie według przypuszczeń pochodziły od rodziców tych dzieci, którym udzielał wcześniej korepetycji. Równocześnie z ukończeniem studiów teologicznych uzyskuje prawo nauczania w języku polskim, co było potrzebne w przyszłej pracy duszpasterskiej na terenie Śląska, gdzie ludność posługiwała się zarówno językiem niemieckim, jak i polskim. Karol Brommer otrzymał święcenia kapłańskie z rąk księdza metropolity kardynała Bertrama 5 kwietnia 1936 r. we Wrocławiu. Uroczystości prymicyjne odbyły się natomiast w kościele parafialnym św. Mikołaja w Lublińcu.

Posługę duszpasterską ksiądz Brommer rozpoczyna w Groszowicach koło Opola 1 maja 1936r., gdzie pracował tam tylko rok i już niewielu ludzi z Groszowic go pamięta. Zapamiętała go pani Jadwiga Kornek jako osobę bardzo energiczną, życzliwą i przede wszystkim pobożną, zachęcającą młodzież do wspólnej modlitwy.Następną placówką duszpasterską była położona także blisko Opola parafia Chrząszczyce, w której ksiądz Karol Brommer w latach 1937 – 1941 był wikarym. W kronice parafialnej Chrząszczyc na stronie 372 zanotowano: „Ksiądz Brommer pracował wzorowo i sumiennie, był dzielnym pomocnikiem. Kiedy ksiądz Piechota z Wielkich Zimnic został wygnany, ksiądz Brommer musiał go od razu zastąpić i objąć duszpasterstwo w lutym 1941 r.”We wspomnieniach mieszkańców Chrząszczyc jawi się jako bardzo dobry kapłan, spokojny, lubiany przez ludzi, bowiem utrzymywał z nimi żywy, bezpośredni kontakt w pracy duszpasterskiej. Podobnie dobrą pamięć o nim mają mieszkańcy wsi Folwark należącej do tej samej parafii.

Z dniem 4 lutego 1941 r. ks. Karol Brommer przeniesiony zostaje do Zimnic Wielkich, gdzie pełni obowiązki duszpasterza. W 1943 r. jako administrator parafii przygotowuje projekt budowy kaplicy i ogrodzenia cmentarza. Aktywność ks. Karola Brommera przejawiała się w bogatej pracy duszpasterskiej, a zwłaszcza w dotarciu do wszystkich ludzi mieszkających stale lub czasowo przebywających w tej parafii. Oprócz zwykłych, codziennych posług duszpasterskich oraz nabożeństw odprawianych w języku niemiecki zachodziła potrzeba prowadzenia pracy duszpasterskiej w stosunku do ludzi dobrze nie znających tego języka. Byli to głównie robotnicy rolni wysyłani do Niemiec na roboty przymusowe w czasie wojny.Mimo zakazu władz hitlerowskich i groźby wysyłania do obozu koncentracyjnego za jego naruszenie ks. Karol Brommer udzielał tym ludziom posług duszpasterskich, odprawiając dla nich nabożeństwa w języku polskim (odprawianie mszy o godz. 1100 odbywało się w zamkniętej na ten czas kaplicy bocznej kościoła).Wiele było form pracy duszpasterskiej podejmowanych od samego początku w tej parafii przez księdza Brommera. Najlepiej rozumiał potrzeby młodzieży. Organizował różne spotkania np. Dzieci Marii w Chrząszczycach, na których były modlitwy i śpiewy, przedstawienia. W Zimnicach założył Kongregację Mariańską, której członkowie wraz z księdzem przygotowywali spotkania i przedstawienia o charakterze religijnym. Szczególnie uroczyście były obchodzone nabożeństwa Maryjne i różańcowe. W 1942 r. ksiądz Brommer i nauczyciel Rasenberger założyli chór kościelny, ucząc parafian wielu pieśni religijnych. W Wielkim Tygodniu odmawiane były modlitwy przy Grobie Pańskim. Podczas Bożego Narodzenia dzieci śpiewały i modliły się przy żłóbku. Raz w tygodniu były organizowane dla młodych spotkania w salce katechetycznej. Nikt ich nie opuszczał.Wszystkim się to podobało i każdy tam chętnie chodził . Ksiądz często organizował dla młodzieży wycieczki rowerowe do parafii ,w której poprzednio był kapelanem. Starszych ludzi werbował do Trzeciego Zakonu, a tych chorych i samotnych odwiedzał, pocieszał i duchowo wspierał. W roku jubileuszowym 700-lecia św. Jadwigi odbyło się w naszej świątyni bierzmowanie. Życzeniem kapłana było, aby wszystkie dziewczęta przy bierzmowaniu otrzymały imię Jadwiga.Najtrudniejsze chwile dla miejscowej ludności nastąpiły, gdy zbliżał się front wojenny. Już w grudniu 1944r. postanowił przyspieszyć przygotowanie dzieci, które wiosną przyszłego roku miały przystąpić do I Komunii Św., aby przed nadejściem frontu mogły przyjąć ten sakrament. W dniach 12-13 stycznia 1945 r. ksiądz Brommer odwiedził rodzinę w Lublińcu i Steblowie. Mimo usilnych nalegań rodziny, zwłaszcza matki, aby pozostał i przeczekał działania wojenne w rodzinnym domu – odpowiedział, że w tych trudnych chwilach musi być wśród swoich parafian . Odjechał rowerem, gdyż pociągi z Lublińca już nie kursowały, natomiast trwały naloty samolotów ostrzeliwujących drogi z broni pokładowej. Przerażona rodzina obserwowała z okna, jak w odległości około 300 m krył się w rowie przed ostrzalem. Taki obraz zapamiętała matka – ostatni z jego życia. Łączność między nimi została przerwana. Jedynie pewnego dnia pod koniec stycznia 1945 r. w domu rodzinnym zatrzymały się o jednej porze wskazówki trzech zegarów, mimo że były nakręcone.W ostatnim tygodniu swego życia, gdy słychać było we wsi Zimnice Wielkie wystrzały armat zbliżającego się frontu radzieckiego, ks. Karol Brommer po codziennych naukach religii zdążył przygotować dzieci do spowiedzi i I Komunii Św., którą w podniosłym nastroju, ale ze zrozumiałą w tych okolicznościach trwogą, dzieci, te przyjęły w niedzielę 21 stycznia 1945 r. W tych dniach duszpasterz apelował do wiernych, by nie opuszczali swych stron rodzinnych, a i on obiecał, że wiernych także nie opuści. Tak też uczynił, pieczętując to swoją śmiercią. Zanim żołnierze radzieccy wkroczyli do wsi, wszystkim wiernym w kościele udzielił generalnego rozgrzeszenia (ze wspomnień Elżbiety Cebuli). Parafianie prosili go, by schronił się do Prószkowa, ale on był nieugięty –„dobry pasterz nie opuszcza swej owczarni” - odpowiadał na te prośby. 24 stycznia 1945 r. odprawił Mszę św. w prawie już pustym kościele, gdyż ludzie kryli się po piwnicach przed zbliżającym się od paru dni frontem. Następnego dnia żołnierze wkroczyli do wsi – niewinni ludzie byli zabijani, płonęły domy, a pijani żołnierze frontowi plądrowali i popełniali gwałty.Ksiądz Karol Brommer zginął 27 stycznia 1945 r. od kul jednego z takich żołnierzy na schodach prowadzących do piwnicy w domu parafialnym. Inni żołnierze podpalili ten dom, który płonął przez kilka następnych dni. Ciało księdza, a właściwie tułów oddzielony od głowy, gdyż spadające belki i części stropu przysypały zgliszczami jego głowę, zostało przez parafian odnalezione i razem z innymi ciałami zabitych mieszkańców tej wsi pochowane w Prószkowie. Dopiero po kilku miesiącach, gdy w Prószkowie dokonywano ekshumacji, prowizorycznie pochowanych ofiar wojny, na probostwie w Zimnicach Wielkich odnaleziono w popiele szczątki spalonej głowy, którą owinięto białym płótnem liturgicznym i wraz ze stułą oraz kluczykiem do tabernakulum umieszczono ze zwłokami ekshumowanymi, dokonując 2 czerwca 1945 r. uroczystego pogrzebu księdza przy murach kościoła, w którym w ostatnich czterech latach pełnił swoją służbę kapłańską. Elżbieta Cebula wspomina, że na wielki żal i łzy parafian biorących udział w tej smutnej ceremonii pogrzebowej, ówczesny ksiądz dziekan z Prószkowa powiedział na pocieszenie: „ Nie płaczcie, bo wasz kochany duszpasterz już dojrzał do nieba ”.

Bibliografia: „Ksiądz Brommer 1911 – 1945 we wspomnieniach rodziny i parafian”, Opole 1993.

Free business joomla templates
facebook